Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomidory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomidory. Pokaż wszystkie posty

30 września 2014

Kremowa zapiekanka makaronowa z dynią, pomidorami i białym serem



Dostaliśmy dynię w prezencie. Olbrzymią. Naprawdę wielką dynię. To był super prezent. Uwielbiam dynię, bo można z nią zrobić dosłownie wszystko. Jedliśmy zupy, zapiekanki, lasagnę i risotto z dynią na słodko. Już jej nie ma. To ostatnia zapiekanka na bazie jej aromatycznego miąższu. Ta dynia miała słodki, piękny zapach ..melona? Od razu pokroiłam ją w kawałki i większe ilości piekłam w piekarniku na dużej blasze wyłożonej papierem pergaminowym.
Zapiekanka jest delikatna i kremowa.
W tej wersji z makaronem farfalle, ale kilka razy robiłam świetną lasagnę na bazie tych samych składników, nieco zwiększając ilość pomidorowego sosu oraz beszamelu. Gdy zapiekanka ma być bardziej treściwa można dodać do pomidorowego sosu mieloną łopatkę. Gdy robicie lasagnę nie trzeba podgotowywać płatów.
W każdej wersji jest znakomita.

22 września 2014

Prosty sos ze świeżych pomidorów


Aplikator czasu. Do wynalezienia. „Zaaplikuj sobie odpowiednią dawkę czasu. Potrzebujesz godziny, dwóch, trzech? A może chciałbyś być w dwóch miejscach jednocześnie? Nic prostszego. Z naszym aplikatorem to możliwe!” Tak mogłaby brzmieć reklama w telezakupach Mango.
Poza intensywną pracą i wieloma przeznaczonymi na spotkania popołudniami, tydzień mija jak w mgnieniu oka. Trzeba też przecież kiedyś spać. A wyspać i najeść się na zapas niestety nie można... Jednak kiedy przypomnę sobie wszystkie fajne rzeczy, które spotkały mnie w ciągu tego tygodnia, intensywny czas wypełniony spotkaniami, nowymi doświadczeniami, nowo poznanymi ludźmi, gotowaniem do późnej nocy, kolejnymi brudnymi garnkami, miskami, „naokrągło” opróżnianą i zapełnianą zmywarką i kuchni, której nigdy nie mogę doprowadzić na błysk, stołem pełnym śmiechu nad grą w kalambury, kiedy za cholerę nie możemy narysować hasła „asekurować”, rzucaniem w nerwach kostką do gry, bo nagle objawia się nowy charakter człowieka, dotychczas ukrywany, ktoś okazuje się nerwusem, ktoś oazą spokoju i całkiem niezłym rysownikiem...to w ogóle nie żałuję. Zmęczenia, niedospanych nocy, podwójnej kawy z rana i tego, że czasem naprawdę mi się nie chce. Bo chce mi się. Bo było fajnie. Bo gdy ktoś zapyta mnie jak minął ci tydzień to powiem, że fantastycznie. Nie będę narzekać na pogodę, brak czasu i niewyspanie. Kiedyś chyba wymyślą aplikator czasu? Wtedy się wyśpię. Na zapas J

18 sierpnia 2014

Zupa ze świeżych pomidorów z nutą curry i sezamowo-makowymi paluchami


Jaka piękna katastrofa.. Można powiedzieć po wejściu do kuchni, kiedy gotuję ja.
Blat często przypomina obrazy Jacksona Pollocka.
Gotowanie T. to Mark Rothko w czystej postaci.

Mistrzem improwizacji jestem ja. Gotuję prawie wyłącznie na oko i później odmierzam to oko bardzo dokładnie, żeby podać przepis. T. gotuje odmierzając wszystko skrupulatnie i odkłada poszczególne składniki do misek i miseczek.

Jest jednak kilka spezialites de la mezon, kiedy pozwala sobie na absolutną spontaniczność i geniusz tworzenia. To bardzo wąska, męska specjalizacja doprowadzona do perfekcji.
1. Makaron z jajkiem.
Myślę, że gdyby pozwolić mężczyznom, którzy nie potrafią gotować pofantazjować w kuchni - wszystko zalaliby jajkiem. Makaron z jajkiem przygotowywany przez mojego męża ma jednak w sobie ten element szaleństwa, który sprawia że powstaje coś wyjątkowego. Nigdy nie wiem ilu przypraw użyje. Podejrzewam, że wszystkich które nawiną się pod rękę, od curry począwszy, na przyprawie do kebaba skończywszy, zanim makaron oblepi jajeczna masa. Obojętnie ilu przypraw by nie użył, makaron zawsze wychodzi r e w e l a c y j n y.
2. Klopsy.
Najbardziej delikatne i miękkie w środku, z najbardziej chrupiącą otoczką. Ja nie potrafię takich zrobić. Zawsze z ciekawym dodatkiem. Jadłam już klopsy z curry. Klopsy z miodem. Nie wiem jak to się dzieje, ale zawsze są świetne.
3. Kanapki.
Bezwzględnie wszystkie dziurki chleba muszą być zalepione masłem. Wystawanie spod plastra sera suchych fragmentów chleba dyskwalifikuje najlepszą kanapkę na całej linii.
Nie można układać dwóch warstw sera lub wędliny na jednej kanapce. To niedopuszczalne.
Można łączyć paprykarz z żółtym serem i musztardą, czy kiszoną kapustę z kiełbasą i majonezem. To całkiem normalne. (Kanapki z reguły je sam, najchętniej o 23-ciej, mlaskając mi z zadowoleniem nad uchem, oczywiście w łóżku, kiedy ja próbuję złapać pierwszy sen).
4. Jajecznica.
Od paru lat perfekcyjna, ale dopiero pod naporem protestów. Miałam już okazję p r a w i e  z j e ś ć idealną jajecznicę, do której w ostatniej chwili dorzucono sporą garść majeranku i sowicie polano przyprawą maggi w płynie.

Właściwie jakby na to nie patrzeć - idealne skomponowane męskie menu na cały dzień...

13 sierpnia 2014

Czas na pomidory. Prosta sałatka z malinówek.



Jest sezon na pomidory. Bez wątpienia. Mnie do jedzenia pomidorów nie trzeba jakoś szczególnie namawiać. Lubię pomidory i już. Pomidorowa zupa, omlet z pomidorami, sos pomidorowy, kanapka z pomidorem. Pamiętacie kanapki z masłem, plastrem pomidora i drobno siekaną cebulką? 

Moja mama robiła najlepszą sałatkę z pomidorami jaką jadłam. Z drobno pokrojonymi małosolnymi ogórkami, posiekanym gotowanym jajkiem i posiekaną cebulką. Wszystko zalane było słodką śmietaną, odpowiednio doprawione solą i pieprzem. Najlepsza sałatka z dzieciństwa.

Nie kupujcie najtańszych pomidorów tylko i wyłącznie ze względu na cenę. Wybierzcie smaczniejsze, ale nieco droższe gatunki. Rozsmakujcie się w pomidorach, teraz kiedy jest ich czas.

04 sierpnia 2014

Lasagne z cukinią, serem ricotta, mielonym mięsem i sosem pomidorowym


Upał. Nie do wytrzymania. Cisza. Powietrze stoi. Masz wrażenie, że twoja skóra stopi się pod wpływem ciepła jak wosk, a pory skóry nie nadążą produkować kropelek wody potrzebnych do schłodzenia ciała. Nie przejmujesz się tym, że bluzka lepi się pleców, bo wszyscy mają ten sam problem. 
Zapowiada się upalny weekend. Nad morzem nie ma miejsc. Wiesz, bo obdzwoniłaś połowę wybrzeża. Pozostaje pole namiotowe, ale trudno nawet wyobrazić sobie wnętrze nagrzanego od słońca namiotu. 

Leżymy w zabunkrowanym, zaciemnionym domu pod wentylatorem. Mimo wszystko kusi, aby pojechać nad jezioro i się ochłodzić. Na plaży nie ma ani jednego, wolnego miejsca. Nie wiem jak ludzie wytrzymują prażenie w pełnym słońcu. Wybieramy rower wodny i wyruszamy na środek jeziora. Wieje, nawet mocno i jest nam naprawdę przyjemnie. Gdy wracamy, na plaży nie da się już wcisnąć nawet szpilki. Siadamy nieopodal pod drzewami i sączymy w cieniu zimną colę. Zaczynamy liczyć. Dwie, cztery, dziewiętnaście, czterdzieści pięć. Sto. W czasie, gdy kończymy ostatni łyk coli, ponad sto osób z wózkami, tobołkami, materacami, dmuchanymi kółkami i siatami z piwem, dziarskim krokiem zmierza w stronę plaży. Naprawdę nie wiem, gdzie mogą się położyć, ale nie wątpię, że im się uda.

Przychodzi nam do głowy pomysł jednodniowego wypadu nad jezioro. Szukamy gospodarstwa agroturystycznego. Tak, żeby nie było daleko. Żeby spędzić dzień nad niewielką plażą i żeby nie było tłumów. Wsiadamy w samochód. Już sama droga jest fajna. Lubię patrzeć jak mieszkają ludzie. Na domy, obejścia, obrośnięte bluszczem stare stodoły. Małe lokalne społeczności. Droga prowadzi przez las. Długa droga. Jest coraz bardziej dziko, a droga staje się coraz węższa. Docieramy na miejsce. Kobieta w podwiniętych spodniach i podciągniętych rękawach bluzki, z kapeluszem o szerokim rondzie, siedzi zaczytana na tarasie niewielkiego gospodarstwa. Na końcu świata. W środku lasu. Wokół tylko pola i wąskie ścieżki prowadzące donikąd. Urocze. Ale okazuje się, że do jeziora jest ponad dwa kilometry. Trochę za daleko. Ale myślimy sobie, że warto było przyjechać i wpaść na pomysł spędzenia takiego leniwego czasu gdzieś poza domem, bo w takich miejscach naprawdę można wypocząć. I naprawdę nie trzeba stać w pięciokilometrowym korku w drodze nad morze, by później leżeć na zatłoczonej plaży. Warto poszukać spokojnych miejsc gdzieś w pobliżu. Jest ich naprawdę mnóstwo. Nam akurat nie trafiła się spokojna plaża, ale sprawdzając później w Internecie natrafiliśmy na mnóstwo takich miejsc. Niestety nie starczyło weekendu, aby tam pojechać.

Upał spowodował bunt. Bunt jedzeniowy. Można się było tego spodziewać. Obawiałam się, że prędzej czy później to nastąpi. Oprotestowane zostały sałatki, owoce, kefiry i wszystkie inne lekkie posiłki. Zażądano zapiekanki makaronowej. Bez możliwości negocjacji.

09 października 2013

Zupa ze świeżych pomidorów - najprostsza i najlepsza



Tą zupę można przyrządzić tylko wtedy, kiedy mamy do dyspozycji najlepsze, najsłodsze, najbardziej dorodne, mięsiste, wczesno-jesienne pomidory, które zebrały w sobie wszystkie smaki gorącego lata. To bardzo gęsta, aromatyczna, mocno pomidorowa zupa. Nie ma właściwie żadnych dodatków. W tej zupie rządzi i króluje pomidor. Bardzo ważne jest wcześniejsze przesmażenie pomidorów na maśle (!).

Zdarza mi się robić naprawdę różne zupy pomidorowe - na mięsie, na wywarach mięsnych i warzywnych, z dodatkiem warzyw, zimą na koncentracie i pomidorach z puszki, z dodatkiem ryżu, makaronu i lanych kluseczek. Jednak ta zupa poza pomidorami ma niewiele dodatków i innych warzywno-mięsnych składników. W związku z tym, że śliwki i pomidory zamawialiśmy późnym latem w ilościach hurtowych, tą zupę robiłam najczęściej i o dziwo.. nie miałam jej dość.

Bardzo ważne jest odpowiednie posłodzenie i dosolenie zupy - tak, żeby miała odpowiednio wyważony smak: słodko-słono-kwaskowy. Zupa jest mocno pomidorowa - nie jest rozcieńczona żadnym wywarem - z pewnością będzie smakowała tym, którzy lubią intensywne smaki.

17 września 2013

Zupa rybna z pomidorami i selerem naciowym


(Przepis z: Kulinarne wyprawy, Jamiego Olivera)
 
Kakavia (bo tak nazywa się z greckiego ta zupa) to właściwie taki trochę gulasz rybny. Jest to gęsta, pożywna i pełna smaków zupa.

Ta zupa powstała w następujący sposób.
- Dobrze, to co jutro będzie na obiad?
Akurat na stole leżały Kulinarne wyprawy Jamiego Olivera.
- Otworzę stronę i zrobimy to na co wypadnie, ok.?
Dość ryzykowne, bo jeśli akurat wypadnie na kiszone cytryny z wyprawy do Maroka..;)?
Ale ok. – słowo się rzekło.
Książka otwarła się na greckiej zupie rybnej zwanej Kakavią i ..lepiej być nie mogło.

12 września 2013

Karkówka w sosie pomidorowo-śmietanowym


Skoro może być schab pieczony w coli, kurczak pieczony na puszce - to dlaczego nie może być karkówki pieczonej w keczupie?

Karkówka jest bajecznie prosta w przygotowaniu, niezwykle dobra, krucha, rozpływająca się w ustach, a w sosie śmietanowo-pomidorowym (na bazie keczupu) smakuje wybornie.Należy ją przygotować w wysokim i sporym naczyniu żaroodpornym z pokrywką.

Była hitem na niejednym spotkaniu towarzyskim w gronie rodzinnym i na stałe zagościła na liście "mięsnych top przepisów" u moich znajomych (przebiła nawet devolaye teściowej - a to chyba wystarczająca rekomendacja:)

13 maja 2013

Makaron z krewetkami i sosem pomidorowym



Pamiętam krewetki, które jedliśmy wiele lat temu prawie co wieczór, siedząc na balkonie we włoskim Rapallo. Mieszkaliśmy w wynajętym mieszkaniu starszej, dystyngowanej Włoszki.
Obok na balkonie suszyło się pranie, słońce wdzierało się przez przesłonięte prawie do końca rolety, a my siedząc na niewielkich krzesełkach sączyliśmy wino, objadając się przygotowanymi w naszej kuchni krewetkami, czekając aż sąsiedzi z bloku z naprzeciwka zaczną jak co wieczór grac w karty…

Krewetki kupowaliśmy w pobliskim sklepie z rybami i owocami morza. Codziennie trochę.
Do plaży mieliśmy prawie 3 kilometry. Musieliśmy maszerować przez pół miasta przedzierając się przez gwarne ulice pełne ludzi i pędzące nieustannie skutery. Codziennie odkrywaliśmy nowe miejsca, a droga na plażę już trzeciego dnia nie wydała nam się tak długa, bo mieliśmy już stałe miejsca w których mogliśmy i chcieliśmy się zatrzymać. 

Pamiętam pierwszy łyk zimnego limoncello, pierwszą bagietkę z solidnym kawałkiem pancetty i pecorino, pierwszą pizzą z prosciutto i rukolą. Pamiętam jakie wrażenie zrobiły na mnie starsze, zadbane i eleganckie Włoszki, które można było spotkać spacerujące po gwarnych ulicach, robiące zakupy, głośno i serdecznie pozdrawiające się w autobusach czy też po prostu spędzające wspólnie czas i rozmawiające na miejskich ławeczkach. Podobało mi się że ulice tętnią życiem, wypełnione miejskim gwarem ulicznych rozmów i warkotem wszędobylskich skuterów.  Ludzi niezależnie od wieku spotkać można było w przytulnych trattoriach, gdzie ktoś wpadał tylko po to, żeby z sąsiadem zjeść bagietkę i wypić wino, gdzie ktoś przyszedł obejrzeć mecz i wypić kawę i gdzie grupa młodych ludzi wpadała codziennie tylko po to, żeby w drodze do kolejnej trattorii porozmawiać z przyjaciółmi. 
Dolce Vita!


23 marca 2013

Kiełbasa w pomidorach



Tego przepisu nie mogło u mnie zabraknąć : ) To nasz stary – można powiedzieć rodzinny przepis. Pamiętam niedzielne poranki i nasze odświętne wyjątkowe śniadania. Uwielbiałam szczególnie jajka na miękko z masłem i odrobiną soli albo właśnie kiełbasę w pomidorach.

Jajka na miękko wyjątkowo smakowały mi u babci, podane w białym kieliszku na biało-niebieskiej ceracie. Pamiętam krojony chleb na specjalnej wysuwanej z kredensu desce, smak masła roztapiającego się w jeszcze ciepłym, płynnym żółtku i zapach chleba przyniesionego z pobliskiej piekarni. Pamiętam też niebieskie szerokie wstążki i kokardy robione na moich kitkach, kiedy siedząc przed wielką babciną toaletką przeglądałam puzderka z jej biżuterią i wydawało mi się że trzymam w rękach najpiękniejsze naszyjniki świata.

Myślę sobie, że aż dziwnie pisać o czymś tak prozaicznym jak kiełbasa w pomidorach, kiedy używamy takich pojęć jak „stosowanie polityki monetyzacji contentu” gdy „portfolio webdevelopera pełne jest projektów w XHTML i CSS”. W Starbucksie kolega ostatnio „personalizował swoją kawę” (do czego ochoczo nawoływała tabliczka!), a gdy ze znajomym siedzieliśmy niedawno przy restauracyjnym stoliku kelnerka przynosząc zapalony tea-light z uśmiechem zapytała czy może chcemy „rozświetlić sobie przestrzeń”? Doprawdy trudno było odmówić : )



Składniki (dla 4 osób):
- 8 średniej wielkości kiełbasy dobrej jakości,
- 6-8 dużych cebul,
- 2-3 łyżki oliwy,
- listek laurowy,
- 4 łyżki koncentratu pomidorowego,
- szklanka passaty pomidorowej,
- plaska łyżeczka cukru,
- pół łyżeczki słodkiej papryki,
- garść świeżych liści maggi (lubczyku) – ewentualnie może by suszony – wtedy 3 lyżeczki,
- woda.











Przygotowanie:
W wysokiej patelni lub garnku szklimy na oliwie jakieś 15-20 minut , pokrojoną w grubsze piórka cebulę. Cebulę delikatnie solimy. Gdy zeszkli się i zmięknie – wykładamy ją na inny talerz a do garnka wkładamy kiełbasę i delikatnie rumienimy po 4-5 minut z każdej strony. Do zrumienionej kiełbasy wkładamy z powrotem cebulę, dodajemy koncentrat pomidorowy, passatę, liśc laurowy oraz maggi. Dolewamy ok. pół szklanki wody i wszystko mieszamy. Pozwalamy aby wszystko razem pogotowało się na małym ogniu jeszcze jakieś 25 minut (w trakcie można dolać jeszcze trochę wody – właśnie o ten sos do chleba chodzi). Na koniec doprawiamy solą, pieprzem i słodką papryką. Podajemy na gorąco. Smakuje dobrze z musztardą i świeżym chlebem maczanym w sosie..

Smacznego!

20 lutego 2013

Tarta z krewetkami, pomidorkami i serem mascarpone


Fantastyczna.

Delikatna, kremowa i chyba najlepsza po ostudzeniu, kiedy wszystkie smaki idealnie się połączą i można pokroic ją w zgrabne kawałki.

17 lutego 2013

Makaron z anchois, pomidorami i tartą bułką



Kilka lat temu trafiłam na ten przepis przeglądając jakąś broszurkę.
Nie wiedziałam, że to stary włoski przepis, który opisał później Jamie Oliver.
Zaintrygował mnie ze względu na proste i ciekawe połączenie smaków: słonych anchois, słodkich rodzynek, kwaskowo-słodkich pomidorów i chrupiącej tartej bułki. 
Zrobiłam i pamiętam, że był to jeden z lepszych makaronów jakie jadłam.

To przepis w myśl zasady- im prościej tym lepiej.

Nie wiem dlaczego nie robiłam tego makaronu od tamtej chwili.
Aż do dziś...: )
Przypomniałam sobie ten przepis, kiedy w lodówce znalazłam kilka dni temu słoik z anchois.
Można nazwac to zbiegiem okoliczności, ale kiedy przeglądałam dziś pożyczoną "Włoską wyprawę Jamiego" natrafiłam na ten przepis.
Strasznie się ucieszyłam, zrobiłam makaron ponownie i kolejny raz się nie zawiodłam.
Przepis jest prosty - tak jak włoska kuchnia, idealnie skomponowane smaki w połączeniu z makaronem al-dente sprawiają że ten makaron smakuje jak małe dzieło sztuki.

14 stycznia 2013

Salatka ze świeżego szpinaku, sera camembert, suszonych śliwek, pomidorów z miodowym vinegretem




To jedna z moich najlepszych uzależniających sałatek.
Robię ją kiedy myślę o lecie...
Ma tylko 4 składniki i pyszny miodowy sos.
W czasie przygotowywania pachnie tak, że nie można przejśc obok niej obojętnie.
Robi się ją niezwykle szybko...
Znika ze stołu w 5 minut.
Jeśli ktoś zrobi ją raz - będzie robił ją stale. 
Bardzo ważne w tej sałatce są właśnie te 4 składniki, czyli kruchy szpinak... kremowy, delikatnie słony camembert...słodkie, miękkie śliwki....oraz soczyste, słodkie pomidory.
Latem pomidory są słodsze i smaczniejsze, ale można znaleźć zimą równie dobre.
Ciężko zastąpić w tej sałatce jeden ze składników jakimkolwiek innym.
Niezwykle ważny jest miodowy vinegret, który spaja wszystkie smaki. Musi być go sporo.

Składniki (dla 4 osób):
- 250 g świeżego szpinaku o małych listkach,
- 200 g suszonych śliwek (muszą by miękkie),
- 3 okrągłe naturalne serki camembert,
- 6 średnich pomidorów (można użyć 2 opakowań pomidorków koktajlowych-cherry)

Miodowy vinegret
(wszystkie składniki dokładnie mieszamy)
- ok. 1/2 szklanki oliwy z oliwek,
- 1 spora łyżka płynnego miodu,
- 2 łyżeczki octu winnego,
- 2 łyżki musztardy z ziarnami gorczycy,
 - szczypta soli,
Rada: warto przez chwilę podgrzać miód przed zmieszaniem sosu, a po zmieszaniu składników delikatnie ciepłym sosem polać sałatkę.

Przygotowanie: 
Camembert wyciągamy z lodówki - ser musi mieć temperaturę pokojową. Szpinak dokładnie myjemy (lubi mieć piasek), dokładnie odsączamy i osuszamy. Rozkładamy szpinak na talerzach. Dodajemy pokrojony w małe trójkąciki camembert (z jednego krążka musi wyjść przynajmniej 16 kawałeczków). Układamy śliwki oraz pokrojone w cienkie trójkąciki pomidory. Możemy dodać kiełki (np. brokuła). Całośc polewamy obficie sosem.



Smacznego!

26 listopada 2012

Ulubiony sos bardzo pomidorowy



Składniki na ulubiony sos mocno pomidorowy (przepis na dwie osoby):
- 1 spora cebula,
- 2 ząbki czosnku,
- 2 łyżki oliwy (do podsmażenia cebuli),
- 2 łyżki oliwy z zalewy z suszonych pomidorów,
- ok. 6 dużych kawałków suszonych pomidorów z zalewy,
- 2 łyżki koncentratu pomidorowego,
- szklanka pasaty pomidorowej,
- 1 łyżeczka cukru,
- sól i pieprz,
- opcjonalnie 2 łyżki gęstego jogurtu naturalnego.

Przygotowanie sosu:
Cebulę kroimy w drobną kostkę i szklimy na oliwie do miękkości. Pod koniec przesmażania dodajemy 2 ząbki drobno pokrojonego czosnku. Przesmażamy z minutę, dodajemy 2 łyżki oliwy z zalewy z suszonych pomidorów razem z pokrojonymi drobno suszonymi pomidorami. Dodajemy koncentrat pomidorowy oraz pasatę pomidorową. Gotujemy około 10 minut, aż sos częściowo odparuje. Doprawiamy cukrem, solą i pieprzem do smaku.

Można dodać do sosu odrobinę naturalnego jogurtu.


Smacznego!