Jest kilka powodów, aby zamiast rurek z kremem i pączków z lukrem jeść razowe ciasteczka:
1. post
2. zmiana garderoby na wiosenną (dlaczego spodnie z zeszłego sezonu są tak ciasne w pasie?)
3. zapobiegnie spadkom i wahaniom poziomu glukozy, która dopada nas permanentnie w pracy, dokładnie w tym momencie, gdy złośliwy ochotnik rzuci w eter mimochodem, że wybiera się właśnie do cukierni i może ktoś ma ochotę na coś słodkiego.
4. mocne postanowienie, iż w tym roku jednogłośnie zostanie się obwołaną miss bikini wybrzeża bałtyckiego (lub jakiegokolwiek innego), a pareo czy szorty będą leżały głęboko na dnie wakacyjnej walizki.
Znam takich, którzy omijają to w sposób zgoła inny. Chcąc być fair wobec siebie i swojego sumienia, trzymając się swojej żelaznej i nienaruszalnej zasady dopuszczają kilka wyjątków. Zaliczają się do nich m. in: banany, mandarynki, owocowe jogurty, płatki owsiane i kaszka manna instant, ciastka petit-beurre, ciasteczka z płatków owsianych, razowe i przede wszystkim orkiszowe. Całkiem się z tym zgadzam. Pewne odstępstwa od reguły po prostu muszą być akceptowalne.