Przyznajcie sami, że jedzenie posiłków w dobrym towarzystwie sprawia że wszystko smakuje dwa razy lepiej.
Całe
szczęście, że w pracy obok siebie mam osobę, która wyznaje dokładnie taką samą
zasadę. Kiedy widzę jak rano wcina drożdżówkę z piekarni Zagrodnicza, rozkoszując się dosłownie każdym
kęsem, myślę sobie: dzięki ci o panie za to, że siedzi obok mnie! Nie ma dnia
żebyśmy nie omówiły choćby jednego przepisu, nie dzieliły się masłem,
bułeczkami, otwartym słoikiem nowo testowanego malinowego dżemu, nadziewaną czekoladą o
nowym, nieznanym dotąd smaku, upieczonymi dzień wcześniej ciasteczkami, dzień
wcześniej przygotowaną pastą, nową ulepszoną wersją sałatki, czy porcją zapiekanki z kaszy jaglanej. Pudełeczka wypełnione nowymi wersjami zapiekanek, świeżo wypłukaną i zawiniętą w folię rukolą, ciepłymi omletami, chrupiącymi razowymi ciasteczkami, towarzyszą nam od poniedziałku do piątku w pociągach, busach i autobusach,
przewożone w te i wewte w drodze do i z pracy. Przyjeżdżają pełne i wyjeżdżają
puste. To, ile frajdy sprawia nam rozkoszowanie się ich zawartością wiemy tylko
my. Kiedy słyszę, że na drugiego rożka zawsze znajdzie się miejsce, życzę
każdemu takiego towarzysza. Takiego, który nie liczy kalorii, nie rozmawia o dietach, docenia smak wszystkiego czego próbuje i jest prawdziwym smakoszem z krwi i kości. Dziękuję Ekscelencjo za inspirację do zapiekanki jaglanej. Jest naprawdę pyszna. Jakby to powiedzieć? "Czuję błogą radość w trzewiach" : )